niedziela, 23 września 2012
Przeniosłam się
Piszę tutaj, bo już nie ogarniam u której z was napisałam to w komentarzu a u które nie ;) Oto nowy adres: Love me to the bones
czwartek, 20 września 2012
Zapraszam
Jeśli chcecie poczytać trochę mojej paplaniny, niekoniecznie o diecie to zapraszam tu: http://welcome-to-the-grown-up-club.blogspot.com/ Trochę o wszystkim i niczym, taka tam pisanina na odreagowanie :)
środa, 19 września 2012
Sick thoughts.
Jestem chora, już wam z resztą wspominałam. Troskliwa mamusia cały dzień wpycha we mnie jedzenie, a ja nie mam siły się ruszyć do ćwiczeń. Boli mnie wszystko. Muszę się ogarnąć. Zakładam ten zeszyt i robię tygodniową przerwę od bloga. Chcę się nagrodzić powrotem tutaj. Do zobaczenia!
poniedziałek, 17 września 2012
99 days left to go.
Wczoraj zjadłam ok. 800kcal, dzisiaj jak na razie 200, i mam nadzieję że nie będzie tego zbyt wiele. Jestem chora i siedzę w domu, więc nie wiem jak do końca będzie ale obiecuję że się postaram :) Wykorzystam ten czas na ćwiczenia i naukę. Nie ma laby! Będę aktualizować post na bieżąco, bo coś czuję że może mi się bardzo dzisiaj nudzić. Trzymajcie się chudo!
Edit: Dodałam jeszcze 170kcal za gruszkę.
Edit: Dodałam jeszcze 170kcal za gruszkę.
niedziela, 16 września 2012
101 days left to go.
Ach, dziewczęta... Pogubiłam się troszeczkę. Jadłam dość niewiele, ale za to słodycze i ogólnie całe mnóstwo węglowodanów. Na moje oko nie przytyłam, ale też nie schudłam. Muszę wyciągnąć mamę na zakupy i zmotać sobie jakieś dietetyczne jedzonko. Chodzi o to że nie mogę być cały czas na głodówce a jak już jem to na przykład ser, albo coś słodkiego, albo chleb czy jakieś mięso. Po prostu z rzeczy które byłabym w stanie zjeść nie ma nic innego. Jutro zaczynam od nowa i zaczynam prowadzić również zeszyt, gdzie będę zapisywać co jem. Nie mam za bardzo czasu dodawać codziennie postów, a muszę to gdzieś zapisywać bo inaczej się gubię i totalnie tracę kontrolę. A tego właśnie potrzebuję - kontroli. Od teraz:
1.Codziennie jestem przygotowana do szkoły
2.Zawsze mam posprzątane w szafie, pokoju i łazience.
3.Codziennie ćwiczę co najmniej pół godziny.
4.Nie jem słodyczy.
5.Nie jem mięsa (za wyjątkiem tych razów kiedy naprawdę muszę, typu obiad u babci)
6.Nie zawalam, a jeśli już się zdarzy to nie marnuję całego dnia, tylko podnoszę tyłek i spalam.
Daję sobie 100 dni i mam widzieć efekt. Naprawdę jestem zmotywowana żeby osiągnąć cel :)
1.Codziennie jestem przygotowana do szkoły
2.Zawsze mam posprzątane w szafie, pokoju i łazience.
3.Codziennie ćwiczę co najmniej pół godziny.
4.Nie jem słodyczy.
5.Nie jem mięsa (za wyjątkiem tych razów kiedy naprawdę muszę, typu obiad u babci)
6.Nie zawalam, a jeśli już się zdarzy to nie marnuję całego dnia, tylko podnoszę tyłek i spalam.
Daję sobie 100 dni i mam widzieć efekt. Naprawdę jestem zmotywowana żeby osiągnąć cel :)
wtorek, 11 września 2012
niedziela, 9 września 2012
Dzień 4
Hej dziewczyny! Trochę sobie odpuściłam przez weekend, tzn. jadłam naprawdę malutko ale nie liczyłam kcal. Muszę jechać po tą wagę bo nie wiem czy mi się nie przytyło. Jak patrzę w lustro to nie wydaje mi się żeby wydął mi się brzuch czy coś, nawet może troszkę się spłaszczył :) Muszę zacząć skrupulatniej liczyć co jem i może wprowadzić do diety więcej warzyw. Zastanawiam się też czy nie przejść na wegetarianizm, ale boję się że nie dam rady przy okazji jakiegoś rodzinnego obiadku czy czegoś w tym guście. Nie chodzi nawet o mnie tylko o to co myślą moi rodzice o takiej decyzji. Są dość konserwatywni jeśli chodzi o jedzenie mięsa (a przynajmniej moja mama). Dobra, lecę poprzeglądać wasze blogi, poprzerzucam was z zakładek do linków i w końcu muszę poćwiczyć (tak to też sobie odpuściłam ;/). No i muszę się jeszcze pouczyć. Trzymajcie się laski i chudnijcie! :)
czwartek, 6 września 2012
Dzień 1
Ufff... Za mną trzeci dzień nowej szkoły i jeden dzień diety. Z resztą bardzo udany :) Dzisiaj zjadłam kinder mleczną kanapkę i bagietkę oraz tosta z pomidorem. Razem 553kcal. Jeśli chodzi o ćwiczenia to zrobiłam 50 przysiadów i 50 pompek. Do tego wyjeździłam 30min na rowerku stacjonarnym. Może dla was to niewiele ale ja cieszę się że w ogóle udało mi się spiąć dupę i zebrać do tych ćwiczeń. Jutro będzie trochę więcej bo mam basen i wf w szkole. Zamierzam też jeździć z moją mamą na pływalnię co poniedziałek i przychodzić na dodatkowy basen do szkoły w piątki. Uwielbiam pływać, bo zmęczenie jest przyjemne, nic mnie nie boli i co najważniejsze- nie pocę się. Mam obsesję na punkcie bycia czystą i każda odrobina potu doprowadza mnie do szaleństwa. Zaczęły się już zapowiedzi testów, kartkówek i prace domowe. Zaczynam mieć dosyć tego całego liceum :) Będzie dobrze, na razie jest perfekcyjnie. Wiem że nie odżywiam się może zbyt zdrowo ale nie bardzo mam czym bo moja mama kupuje tylko mięso pieczywo słodycze i jajka. Zobaczymy jak to będzie. Przynajmniej dzięki szkole nie mam za bardzo czasu na jedzenie :) Dam radę! Trzymajcie się i chudnijcie kochane!
środa, 5 września 2012
Dzień 0
Hej! Właśnie poszłam do nowego liceum i postanowiłam poważnie zacząć walczyć o perfekcyjne ciało. Pragnę w przyszłe wakacje wyjść bez skrępowania na plażę, a w sylwestra zaprezentować perfekcyjną figurę w perfekcyjnej kreacji. Znalazłam w internecie dietę Surge Diet, oto ona:
Po zakończeniu tej diety mam zamiar przejść na SGD, która zapewne jest wam już doskonale znana, a potem na HSGD, jeśli będę zadowolona z efektu i będę chciała wyjść z diety oraz rozpocząć zdrowe odżywianie. Jeśli dalej nie będę zadowolona z mojego wyglądu spróbuję może ABC?
Muszę schudnąć. Pokazać sobie że potrafię. Liczę na wasze wsparcie :) Trzymajcie się chudo!
Subskrybuj:
Posty (Atom)






